Nie każdy zysk od razu wraca do firmy. Czasami przedsiębiorca odkłada większą inwestycję na później. Czasami czeka na odpowiedni moment z zakupem nowego sprzętu albo otwarciem kolejnego oddziału. Zdarza się również, że firmowe pieniądze przez pewien czas po prostu pozostają na rachunku. I właśnie wtedy pojawia się kolejne pytanie. Czy zostawić je tam, gdzie są, czy szukać sposobu, aby w międzyczasie zaczęły pracować? Nie ma jednej odpowiedzi. Wszystko zależy od tego, jaką rolę mają odegrać te środki za kilka miesięcy lub lat. Dla jednych przedsiębiorców najważniejsze będzie bezpieczeństwo. Inni zaakceptują większe ryzyko, jeżeli wiąże się ono z szansą na wyższy zysk. Dopiero z tej perspektywy warto rozmawiać o akcjach i obligacjach.
Nie każdy zysk trzeba od razu wydawać
Spora grupa przedsiębiorców doskonale zna ten moment, gdy firma zarabia, na rachunku pojawiają się wolne środki, ale żadna większa inwestycja nie czeka tuż za rogiem. Nowa linia produkcyjna może powstać za rok. Zakup kolejnej nieruchomości również nie wymaga pośpiechu. Pieniądze zostają więc na koncie i czekają.
Samo czekanie nie zawsze okazuje się jednak najlepszym rozwiązaniem. Kapitał, który przez kilka czy kilkanaście miesięcy pozostaje niewykorzystany, można przecież wykorzystać w inny sposób. Nie chodzi o ryzykowne decyzje ani poszukiwanie szybkiego zysku. Bardziej o świadome zarządzanie środkami, które w danym momencie nie są potrzebne w bieżącej działalności. Wtedy przedsiębiorcy zaczynają przyglądać się rynkowi kapitałowemu.
Akcje i obligacje odpowiadają na różne potrzeby
Na pierwszy rzut oka łatwo wrzucić je do jednego worka. W końcu zarówno akcje, jak i obligacje kojarzą się z inwestowaniem. Jak się okazuje, różnice między nimi wcale nie są tak małe:
- Kupując akcje, inwestor staje się udziałowcem spółki. W pewnym sensie zaczyna uczestniczyć w jej historii. Jeżeli firma się rozwija, wartość akcji może rosnąć. Jeśli przechodzi trudniejszy okres, inwestycja również to odczuwa.
- Obligacje opierają się na zupełnie innej zasadzie. Nie kupujemy udziału w przedsiębiorstwie. Emitent pożycza od inwestora pieniądze i zobowiązuje się oddać je na warunkach określonych przy emisji. Ta przewidywalność okazuje się równie ważna jak możliwość osiągnięcia zysku.
Jak widać, rozmowa o akcjach i obligacjach nie sprowadza się do pytania, które rozwiązanie jest lepsze. Znacznie ważniejsze jest to, czego oczekujemy od pieniędzy, które chcemy zainwestować?
Czeski rynek nie kończy się na największych spółkach
Praska giełda przyciąga najwięcej uwagi i trudno się temu dziwić. To właśnie tam notowane są największe czeskie przedsiębiorstwa, których nazwy od lat dobrze znają inwestorzy. Wystarczy jednak poświęcić temu rynkowi trochę więcej czasu, żeby zauważyć, że wybór nie kończy się na kilku najbardziej rozpoznawalnych spółkach.
Obok akcji funkcjonują obligacje emitowane zarówno przez państwo, jak i przedsiębiorstwa. Jedni inwestorzy szukają rozwiązań dających większą przewidywalność, inni świadomie akceptują większe ryzyko, licząc na wyższy potencjał wzrostu. Czeski rynek zostawia miejsce dla obu tych podejść. To właśnie dlatego trudno mówić o jednej właściwej strategii inwestowania.
Znacznie więcej zależy od samego przedsiębiorcy. Firma planująca dużą inwestycję za rok będzie podejmowała inne decyzje niż przedsiębiorstwo, które buduje kapitał z myślą o kolejnych latach. Ta różnica pojawia się znacznie wcześniej niż wybór konkretnych akcji czy obligacji.
W biznesie nie każda decyzja musi przynosić natychmiastowy efekt
Przedsiębiorcy dobrze wiedzą, że na część rezultatów trzeba poczekać. Nowy kontrakt nie pojawia się dzień po pierwszym spotkaniu z klientem. Zakup nowoczesnych maszyn również nie zwraca się po kilku tygodniach. Z inwestowaniem wygląda to bardzo podobnie. Rynek kapitałowy nie lubi pośpiechu, a próba szybkiego pomnażania pieniędzy rzadko kończy się zgodnie z planem. Być może właśnie dlatego doświadczeni inwestorzy znacznie częściej mówią o cierpliwości niż o wysokich stopach zwrotu. Jedno bez drugiego bardzo rzadko idzie w parze.
Inwestowanie zaczyna się znacznie wcześniej
Łatwo odnieść wrażenie, że pierwsza decyzja zapada w chwili zakupu akcji lub obligacji. Tak naprawdę wszystko rozstrzyga się dużo wcześniej. Przedsiębiorca najpierw odpowiada sobie na znacznie prostsze pytanie. Czy te pieniądze w najbliższym czasie będą jeszcze potrzebne firmie? Jeżeli za kilka miesięcy mają sfinansować nową inwestycję, rozbudowę zakładu albo wejście na kolejny rynek, cała rozmowa o rynku kapitałowym wygląda zupełnie inaczej.
Dopiero kiedy kapitał rzeczywiście może przez jakiś czas pozostać poza firmą, pojawia się przestrzeń do kolejnych decyzji. Wtedy wybór między akcjami a obligacjami przestaje być teorią, a staje się elementem planowania finansów przedsiębiorstwa. Nie ma w tym nic zaskakującego. Przecież dokładnie w taki sam sposób podejmujemy większość decyzji biznesowych. Najpierw określamy cel. Dopiero później wybieramy narzędzia.
Nie każda decyzja musi zapaść dzisiaj. Rynek kapitałowy będzie istniał również jutro i za miesiąc. Presja czasu rzadko okazuje się dobrym doradcą, zwłaszcza gdy w grę wchodzą firmowe pieniądze. Zanim przedsiębiorca zdecyduje się ulokować część kapitału w akcjach lub obligacjach, zwykle zdąży zadać sobie jeszcze kilka pytań. Właśnie one bardzo często decydują o jakości całej inwestycji.